Mikołaj wchodzi przez okna

Mikołaj wchodzi przez okna

Nad daleką Laponią wstawał świt.
Czy zastanawiasz się czasami gdzie leży Laponia? Co najczęściej tu jemy? Co robimy po pracy?
Założę się że nie. Tylko nie oszukuj, że tak. Dobrze znam wszystkie Twoje sprawki. W końcu jestem Świętym Mikołajem. Tak, tak dobrze słyszysz. ŚWIĘTYM MIKOŁAJEM.
Ha myślałeś, że nie istnieję. Otóż istnieję. Fajna praca, nie? Mam brodę (teraz to modne), nie muszę się męczyć na siłowni (brzuch mile widziany) no i nie mam problemu z decyzją w co się ubrać do pracy. Poza tym dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu latając po świecie, no i zawsze ktoś zostawi na dla mnie na stole kanapkę z miodem i ciepłe mleko.
Że co? Że elfy dziwne? Co ty, to fajna ekipa. Trochę się kłócą, ale ogólnie razem dajemy radę. Trzeba przecież zebrać listy, przygotować prezenty, sprawdzić czy wszyscy byli grzeczni.
Renifery? Że u Rudolfa ten nos czerwony podejrzany? A nie, nie nic z tych rzeczy. On tylko herbatę pije, przecież prowadzi. Bez niego i reszty chłopaków nie zdążyłbym oblecieć całego świata i się nie spóźnić.
Powiem Ci tylko, że najgorsze te kominy. Przecisnąć się przez to jakiś koszmar. No mówię koszmar. Ciasno, brudno i duszno.
To już ta godzina? Kurczę muszę lecieć, dzisiaj 6 grudnia. Cześć, miło było poznać.

Ale pięknie. Uwielbiam ten moment kiedy lecimy nad ziemią. Te migoczące światła i kolorowe choinki. Zanim wejdę na dach zajrzę na chwilkę przez okno. Wszędzie cisza, wszyscy śpią... Ale ładne to okno; świeczki na parapecie, kolorowy wazon, a to chyba jakieś zdjęcie... I tak ładnie przysłonięte, różne materiały i barwy. Zaraz, zaraz. Czy ja muszę pchać się do tego komina? Może przez okno przeniknę. No w końcu jestem magiczny. Tak to dobry pomysł.
Ho Ho Ho

Blog